26 października 2017

Can't do anything without love...

"Tell me what you think about love
Tell me what you think about God
Tell me what you think about everything
(...) 
Tell me how you feel about me and you
We need to do this thing together, baby
I know it'll work out in the end"

Czym byłby świat bez miłości?
Na pewno zastanawiałeś się kiedyś nad sensem tego uczucia, nad jego genezą i faktem, iż nie da się go wyprzeć bez poczucia pustki. To jeden z największych sekretów tego świata.
Media opisują to jako motylki w brzuchu, coś z czego można zrobić sensację. Zobaczmy więc, co możemy znaleźć o tym w internecie i na forach społecznościowych.

 "Typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw. Często jest inspiracją dla dzieł literackich lub malarstwa. Stanowi ważny aspekt psychologii, filozofii i religii."

Takie stwierdzenie można znaleźć na popularnej Wikipedii. Czy jest ono wiarygodne? Tak, ale wydaję mi się, że nie wnosi ona zbyt wiele do codziennego życia. Jest to okropne spłaszczenie i uziemienie najbardziej wielowymiarowego uczucia na świecie!

Jestem osobą wierzącą, ale nie dlatego wstawiłam tu ten fragment Biblii. Jest to jeden z najpiękniejszych opisów miłości jaki czytałam! Od razu mogę powiedzieć, że pierwszy raz przeczytałam go kilka lat temu,kiedy moja wiara w Boga była równa zeru, a wszystkie rzeczy, pisma, książki, wiersze itp odrzucałam w najciemniejszy kąt. Nie wierzyłam, ale ten utwór poruszył mną na prawdę dogłębnie. 

" Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
 nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
 Wszystko znosi, 
wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
 Miłość nigdy nie ustaje "
(fragment 1 kor 13 1-13)

Poruszone są w tym fragmencie wszystkie "warunki" prawdziwej i szczerej miłości. Niestety muszę Cię zmartwić, że jeśli w Twojej miłości z kimś jest zachowanie, które jest przeciwne temu co powyżej, to nie jest to czyste uczucie. Pewnie teraz myślisz o mnie jak o pobożnej wariatce, ale pozwól mi to sprostować.
W tym fragmencie jest mowa o byciu wobec siebie prawdziwymi. Pomyśl, jeśli Twój chłopak, albo Twoja dziewczyna:
- Ciągle się obraża, lub denerwuje;
- jeśli nie umie Ci wybaczyć i ciągle wypomina błędy;
- Czuje się źle, że Tobie się lepiej powodzi, lub, że lepiej wyglądasz;
- Oczekuje ciągłego popierania jej zdania, nie potrafi opanować pychy i samozachwytu, jednocześnie przyćmiewając Twoją osobę i (o zgrozo) nic sobie z tego nie robi;
- Umie powiedzieć Ci najgorsze rzeczy i nawet nie czuje skruchy;
- Na siłę pokazuje Ci, że TAK! JESTEŚCIE DLA SIEBIE STWORZENI! i nie rozumie, że nie wystarczy mieć tego samego hobby lub kolor oczu;
- Wiecznie przytacza złe sytuacje i gorsze czasy, mówi o tym, że coś źle zrobiłeś/łaś;
-Umie zaśmiać Ci się w twarz gdy Ci się coś nie udaje i wyśmiewa Twoje porażki;

Czy jeśli ktoś robi chociaż jedną z w.w rzeczy, to czy to może być szczery związek?
Nie wierzysz mi jeszcze?
 W takim razie czytaj dalej, a jeśli nasze zdania są jednakowe, to przejdź dalej...
{Jeśli nadal uważasz, że się mylę, to zastanów się nad tym, czy życie z kimś takim za 10 lat, po ślubie, w jednym domu będzie znośne. Uważasz, że budząc się rano i parząc kawę chciałabyś/ chciałbyś słuchać ciągłego narzekania i tego co znowu zrobiłeś gorzej, źle, NIE TAK DOBRZE JAK ONA/ON?
Jeśli nadal tak sądzisz, to możesz zamknąć mojego bloga. Poważnie. }

Wiele opisów miłości doszukałam się w książkach tych dla najmłodszych. Dzięki temu, możemy uczyć się i formować swoją własną  jej definicję już od wczesnych lat życia. Oczywiście dzieci rozumieją to inaczej, ale jasne jest, że to właśnie to uczucie jest nam wpajane wraz z bajkami i filmami już od przedszkola.

"A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy? – Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika".

I chociaż wydaje się to banalnym cytatem, to jest on niezmiernie trafny. Jeśli kogoś kochamy to potrafimy czekać, oraz jeśli trzeba pozwalamy mu odejść. Czasami jest to jedyne rozwiązanie, aby uniknąć katastrofy.

''Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.''
( Wisława Szymborska, ,,Nic dwa razy")

Każda miłość jest inna. Nigdy nie zakochamy się tak samo. Jest to coś niepoliczalnego i okropnie trudnego do stopniowania. Po prostu się nie da. Miłość to miłość. Tyle. 
Każdy dzień z taką osobą jest inny i wyjątkowy. nic nie dzieje się dwa razy w ten sam sposób.

*** Moja miłość? ***
Moja miłość jest trudna. Ma wiele przeszkód. Wielokrotnie wystawiana jest na próby. Często podważana, ale za każdym razem tak samo wiarygodna. Niekiedy wyśmiewana, spotyka się z brakiem zrozumienia. Moja miłość ma kolce. Moja miłość ma kwiaty. I deszcze. I huragany.
Nasza miłość jest rozciągnięta na 400 kilometrów, jednak jest tak potężna, że inne miłości są przy niej wątłe i kruche. Jest nie do pokonania.

"Brak spójnej definicji miłości jest dowodem na nieudolność psychologów i filozofów. Skoro coś istnieje to musi istnieć również definicja."

Jeśli mam być szczera, to ilekroć wchodziłam na nową stronę internetową, tyle razy czytałam nową sentencję na temat miłości. Każdy opisuje to we własnych (mniej lub bardziej wykwintnych) słowach. Dla każdego ma ona inną definicję i wszyscy odczuwają ją inaczej. 
Jest jednak jedna podstawowa zasada.
Jeśli chcesz tworzyć i dzielić z kimś miłość, pozwól mu na swoją, a jeśli wasze definicje się nie pokrywają, to nie wykłócajcie się o to czyja jest lepsza.
 Znajdźcie tą szczerą i prawdziwą. 
Tą, która Cię doceni i której "kocham" będzie oznaczać 
"Jesteś moim wszystkim". 

21 września 2017

Zaczęło się na dobre....

Wstaję znowu przed świtem.
W pokoju jest chłodno, a mi wcale nie uśmiecha się plan wstania spod gorącej kołdry.
Zaczęło się na dobre....
Jesień.
Wychodzę z domu na autobus i nie do końca mam ochotę jechać na zajęcia. Jednak nie mam nic do gadania w tej kwestii.
Słońce wychodzi zza lekkiej porannej mgły, która spowija miasto. Dopiero teraz zauważyłam już dawno pożółkłe liście drzew. 
I nagle nie wiem dlaczego uderza we mnie fala wspomnień. Przyszło do mnie to jak zwiewałam ze szkoły z przyjaciółką, jak śmiałyśmy się i jak testowałam moją głowę na imprezach. Pamiętam jak pojechałam z koleżanką na jej działkę. Byłyśmy nastawione na imprezę, więc zaopatrzyłyśmy się dosyć solidnie. Jeździłyśmy na jakimś motorku i leżałyśmy nad jeziorem.(Miałam nowe buty i  strasznie mnie obcierały haha) W końcu poszłyśmy do jej koleżanki i siedziałyśmy z chłopakami w piwnicy przerobionej na "palarnie". Pamiętam, że miałyśmy daleko do jej domu, a wracałyśmy w nocy przez pola i las. Bardzo się bałyśmy. Chyba nie byłyśmy w najlepszym stanie. Pamiętam jak piłam litry kawy, jak czytałam piękne wiersze i jak miałam czas na długie zakupy. Jak pierwszy raz miałam zrobioną hybrydę. Przypominam sobie jak dostałam bilety na koncert TNBH i w jakiej euforii jechałam do Berlina na  ich koncert , oraz to jak świetnie było na tej wycieczce. Nie zapomnę tego jak Jesse wyszedł na scenę i zobaczyłam go po raz pierwszy, ani tego, jak znalazłam łapacz snów, który skradł moje serce i wydałam na niego wielkie pieniądze.
 (Jeśli ciekawi Cię o czym mówię to cały wyjazd masz opisany w poście #TriptoBerlin.)
Wróciły też te złe wspomnienia.
Pamiętam jak obsesyjnie się odchudzałam, oraz jak zakładałam spodnie 34 i czułam się grubasem i to jak  miałam długie włosy, które wiecznie były za krótkie (oczywiście były bardzo długie, ale nie dla mnie). Pamiętam jak płakałam po nocach i jak bałam się zostać sama. Pamiętam jak złamało mi się serce w jednej sekundzie i jak ktoś pomógł mi je posklejać, aby ta właściwa osoba mogła w nim zamieszkać. 

Jesień to ogólnie smutna pora. Ciągle pada, a my mamy ochotę tylko spać i płakać. To czas przemyśleń i wspomnień. Powietrze ma specyficzny zapach i już wiemy, że to już jest to. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wakacje i luz zostały daleko za nami. Musimy się uczyć i cierpliwie znosić posępny klimat panujący w pracy i szkole. 
To o czym  Ci przed chwilą napisałam zostało gdzieś daleko za mną. Nie ciągnę tego za sobą, żyję tu i teraz. Oczywiście nie zapomniałam, ale nie chcę wracać do tych chwil zbyt często. To był bardzo trudny czas, który kosztował mnie zdrowie i nerwy. 
Dlatego chcę powiedzieć Ci, abyś nie żył przeszłością bo strawi Cię jak płomienie.
Nawet się nie zorientujesz,kiedy przestaniesz istnieć. 
Po prostu.

03 września 2017

Znowu przyjdzie jesień

WŁĄCZ PIOSENKĘ ZANIM ZACZNIESZ CZYTAĆ! (Popsułam coś chyba w playerze)
Powoli kończą się wakacje, a nas coś zaczyna sprowadzać na ziemię. Może to już kwestia przyzwyczajenia, albo przywiązania. Nie mam pojęcia, ale nie jest mi do śmiechu. 
Poranne kawy, długie rozmowy i wieczorne seanse weszły w mój grafik z taką łatwością, że nawet nie zdążyłam ich dostatecznie docenić. Zadziwiające jak człowiek szybko przywyka do dobrego. 
Lubię wychodzić z kawą na taras, lubię jeść razem śniadania, sprzątać gdy siedzisz w pracy i  spotykać Cię po niej. Oboje liczyliśmy na gorące lato, ale nie wyszło tak jak chcieliśmy.
Jednak mi to nie przeszkadzało. Lubię jak zakładasz mi swoją bluzę przez głowę i odgarniasz włosy z mojej twarzy. 
Czasami padało i była burza. Ale ja się wcale nie bałam. Siedziałeś ze mną  i patrzyliśmy na granatowe niebo, albo rozmawialiśmy. Niekiedy były upały, tak wielkie, że nie wiadomo było gdzie się podziać. Wtedy też było dobrze, bo byliśmy razem.
Bywało też tak, że nie mogliśmy dojść do porozumienia. Trochę łez, krzyków, później przeprosin. jednak Ty zawsze brałeś mnie w objęcia, bez względu na wszystko.
I jestem przekonana, że będzie nam ciężko się od tego bycia blisko odzwyczaić.
Przyzwyczaić do codzienności?
Prawdziwy paradoks, ale dla mnie będzie to wielkim wyzwaniem.
Wstawałam rano do pracy, a Ty spałeś obok, wracałam, a Ty czekałeś na mnie na dworcu. Widziałam Cię, mogłam przytulić i powiedzieć jak bardzo sfrustrował mnie dzisiaj świat. 
Wystarczy, że na mnie spojrzysz i wiesz, że jestem w dołku. 
Nikt się nie domyśla czy wszystko jest dobrze po tonie głosu dobiegającego ze słuchawki. 
I chciałabym wracać do Ciebie po szkole. 
Nie dziw się, że płaczę gdy o tym myślę. Mam świadomość jak ciężko będzie. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli zbyt dużo czasu na tęsknotę, że będziemy przygnieceni przez natłok spraw. 
Zabawne, bo normalnie nikt by tego nie chciał, ale wiem, że nam to wiele ułatwi. Pomoże nam nie ranić siebie samych i przypadkiem nie zwątpić. 
Znowu nie będziemy mogli powiedzieć "jutro my..""my zrobimy" "my jesteśmy". Będzie tylko "ja robiłam/robiłem". Będę tęsknić za naszymi wygłupami, żartami i przepychankami. Nikt nie będzie Cię gryźć w ramie dla żartu, ani nikt nie będzie mnie łaskotał do łez. Przez telefon nie będę mogła poczuć twojego zapachu, ani dotknąć Twojej dłoni. 
Będę musiała nauczyć się zasypiać bez Ciebie.
Znowu nadejdzie jesień, która zagości w naszych sercach. 
Zmarznięta będę na Ciebie czekać i cierpliwie dążyć do każdego naszego nawet najkrótszego spotkania. Możemy się pocieszać tym, że im szybciej ten rok zleci, tym szybciej znowu będziemy razem na co dzień. 


Niedługo nie będzie już dwóch kubków, dwóch poduszek, dwóch zdań.
 Będę ja...no i będziesz Ty.
Oddzielnie, a jednak razem.

02 kwietnia 2017

Nie odpowiem, że sił mi brak

Ile razy można przeżywać ten sam ból?
Ile razy można czuć te same strużki wody spływające po policzkach?

NIE BYŁAM IDEALNA

Pewnie wiele razy byłam nie miła, złośliwa, czy po prostu chamska. Nie jestem z siebie dumna i dziwne by było gdybym była.Wiem, że popełniam błędy. Jednak ile razy mam przepraszać za coś co już się stało? 

Nie mam siły się kłócić, stawiać na swoim i tworzyć następnych monologów. Przecież i tak nie mam racji. I tak się mylę. Moje zdanie chyba w żaden sposób nie ma prawa bytu. Bo przecież to tylko kaprys, wybrzydzanie, wola postawienia na swoim. Tylko z jakiej racji moje słowa zawsze muszą mieć negatywny wydźwięk, skoro nie mają? Przecież moje zdanie to tylko moje zdanie. Nie jest podstawą do niczego. Jest tylko wypowiedzianymi na głos myślami i nigdzie nie jest napisane, że mają być zawsze pozytywne. 
Kiedyś jak jedność. Zawsze dogadane dusze. Chociaż zdania się mogły różnić to przecież dojście do kompromisu nie było takie trudne. Co się stało, że na przełomie paru miesięcy to się zmieniło? 
Nie potrafię już być obojętna, biernie słuchać i zgadzać się w każdej sprawie. Nie umiem poświęcić siebie dla rzekomego dobra sprawy. Nie można tego wymagać przecież od nikogo.


Chociaż próbuję stać o własnych siłach, nie myśleć i po prostu zdać się na Boga, nie potrafię. 
Każdej nocy widzę jego twarz, czuję jego dotyk, słyszę jego śmiech i czuję jego zapach. Co noc budzę się przekonana, że jest. Dopiero po chwili dociera do mnie, że to nie prawda. Mój umysł stroi sobie ze mnie żarty. Szkoda, że nie są w żaden sposób zabawne.

NIE JESTEM IDEALNA

Chciałabym dać Ci wszystko czego zapragniesz. Próbuje dać Ci tyle miłości ile posiadam, tyle wsparcia ile potrafię, tyle wyrozumiałości i akceptacji ile zdołam, ale chyba to nic nie znaczy. Chyba to za mało. Tylko, że ja nie mam więcej. Nic więcej nie posiadam. 

Tak bardzo się staram być idealna. W związku, w szkole, w życiu, w rodzinie... Każdy ode mnie czegoś wymaga i oczekuje, że zrobię to, tak jak powinnam. Jednak nikt nie rozumie, że nie daję sobie rady. Nie potrafię robić wszystkiego perfekcyjnie. Chciałabym tak umieć, ale niestety nie umiem. Myślałam, że gdy kogoś się kocha, to się go wspiera i dodaje mu siły na walkę z każdą trudnością. Miałam wrażenie, że w związku mogę liczyć na pomoc i otuchę, ale chyba nie każdy widzi to tak samo...Albo może to ja tego nie dawałam? Tylko ja na prawdę się staram...Nienawidzę tego czuć-że sprawiłam komuś zawód.
Przykro mi, że Cię rozczarowałam...

Nasuwa się pytanie, czy to ten jedyny. Przesiąknięta zwątpieniem zasypiam i budzę się każdego dnia. Jednak nie wątpię w niego. Wątpię w to, czy to ja jestem tą właściwą. Może to wszystko co usłyszałam przez ostatnie miesiące jest potwierdzeniem moich obaw. Może to znaczy, że znowu zostałam oszukana przez własne serce. Chciałabym usłyszeć od kogoś prawdę. Chciałabym aby ktoś zabrał ode mnie to co czuję. Jeśli to koniec, to chciałabym wszystko zapomnieć. Zapomnieć te chwile w których czułam, że mam wszystko, że dla kogoś się naprawdę liczę. Wszystkie te w których miałam pęknięte serce, w których płakałam i w których wytykałam sobie błędy.
Tylko niestety nie tym jest miłość.
Nie wymarzę tych chwil. Nie zapomnę. I dobrze. Będę pamiętać czego nie robić, by nie zranić drugiej osoby. 

Chcę znów czuć na sobie Twoje czułe spojrzenie, to którym zawsze mnie obdarzałeś gdy coś się działo. Móc powiedzieć co czuję beż lęku o odtrącenie, bez rozważnego dobierania słów. Chcę z Tobą rozmawiać i być wysłuchiwaną. Chcę po prostu żeby było dobrze. 

Nie powiem, że brakuje mi sił. Dam radę, ale czy to na pewno tak powinno być? Czy na pewno powinniśmy żyć ze sobą na taki dystans? To nie kilometry nas dzielą tylko brak chęci zrozumienia. Jeżeli się kocha to nie da się po prostu o kimś zapomnieć, Dlatego ja pamiętam, ale boli jak diabli bo chyba zostałam już tylko ja w tej pamięci.
Myślę, że warto to zmienić. Warto ratować coś tak pięknego. Każdy związek przechodzi kryzysy, w każdym są kłótnie i odmienne stanowiska. Sztuką nie jest stawianie na swoim, a pogodzenie ich obydwu ze sobą. Stwarzanie każdego dnia czegoś niesamowitego i prawdziwie szczerego- to jest sztuka. 
NIGDY IDEALNA NIE BĘDĘ

Chcę po prostu móc Cię kochać i być kochaną. 
Nic więcej.